Strona główna > Komentarze > Jerzy Regulski: Referenda lokalne.

O FRDL

 

 

Jerzy Regulski: Referenda lokalne.

13/08/2013

1) Czy referendów było dużo?

Nie mogę akceptować lansowanego poglądu, że odwołanie władz jest zwycięstwem demokracji. Uważam, że jest odwrotnie. To jest porażka lokalnej społeczności.  Oznacza bowiem, że wyborcy się pomylili, powierzając władze osobom, które w ich opinii nie spełniły oczekiwań. Jest to bowiem votum braku zaufania do wybranych przez siebie władz. To jest ich porażka.

Jest to porażka kosztowna. Każde referendum powoduje poważne koszty o różnym charakterze. Najpierw koszty finansowe samego referendum. To są koszty istotne, szczególnie w obecnej sytuacji, gdy brakuje środków nawet na ważne zadania. Warszawskie referendum ma podobno kosztować milion złotych. Co można by innego za milion uzyskać, na przykład w szkołach czy żłobkach? Ale może ważniejsze są straty związane z zahamowaniem rozwoju. Naruszenie stabilności władz powoduje dezorganizację rozwoju i bieżącego zarządzania gminą. Kampania referendalna prowadzi także do podziałów społecznych szkodliwych dla integracji społeczności lokalnej.

Dlatego uważam, że każde odwołanie jest porażką społeczności lokalnej i jeśli odwołania występują to zawsze jest ich za dużo.

Należy zwrócić uwagę, że stabilność władz lokalnych jest warunkiem efektywnego rozwoju, a w tym i podnoszenia warunków życia. W wielu krajach o demokracji ustabilizowanej, władze lokalne są nieusuwalne w trakcie ich kadencji. Wymiana może następować jedynie w wyborach po jej zakończeniu.  Natomiast to nie oznacza, że obywatele nie mają możliwości wpływania na kierunki prowadzonej polityki, a także na poszczególne decyzje. Temu mają służyć przede wszystkim stałe i skuteczne kontakty z radnymi, którzy ich reprezentują, procedury konsultacji społecznych, a także referenda o charakterze merytorycznym, dotyczące kierunków polityki rozwojowej.

Szczególnie szkodliwe są inicjatywy referendalne w końcowym okresie kadencji. Wtedy ponosi się koszty, ale nie można uzyskać żadnych korzyści, gdyż praktyczne nowe władze nie mogą już niczego dokonać. Jest to rozciągnięcie w czasie kampanii wyborczej ze wszystkimi negatywnymi skutkami.

2) Skuteczność referendów w sprawie odwołań.

Odbyły się 82 referenda, z których jedynie 14 było skutecznych.  A więc w 83% przypadkach poniesiono zbędne koszty, czyli mówiąc kolokwialnie wyrzucono pieniądze w błoto.

Co ta nieskuteczność może oznaczać i skąd się wzięła? Aby na to pytanie odpowiedzieć, trzeba by przeprowadzić analizy wszystkich przypadków. Bez nich trudno dać jednoznaczną odpowiedź. Jednak pewne fakty są oczywiste. Ludzie nie wzięli udziału, a więc albo nie mogli, albo nie uznali zmiany władz za rzecz ważną czy potrzebną. Oznacza to, że inicjatywy w poważnej części były podejmowane przez aktywne grupy, którzy jednak nie reprezentowali interesów czy poglądów nie tylko większości mieszkańców, ale nawet ich znaczącej części. Nasuwa się przypuszczenie, że były to inicjatywy związane z drugorzędnymi dla większości mieszkańców sprawami, albo z rozgrywkami politycznymi czy personalnymi, w których ludzie nie chcieli brać udziału.

3) Taktyki referendalne.

Istotną różnicą między ordynacją referendalną a wyborczą jest istnienie progów frekwencyjnych, które powodują, że referenda mogą być nieskuteczne. W wyborach progów nie ma, więc zawsze są ważne. Ta różnica prowadzi do stosowania rozmaitych taktych. W wyborach absencja nie może odegrać roli pozytywnej. Natomiast przez absencję w referendach, dotyczących odwołania władz, można uzyskać pożądany wynik, bo ci, którzy są zadowoleni z aktualnych władz, albo niezainteresowani ich zmianą w referendum po prostu nie uczestniczą.

Dlatego we wszystkich dotychczasowych przypadkach przedstawiciele władz, które się bronią przed odwołaniem, wzywali do absencji. I o to nie można mieć do nich pretensji, bo logika postępowania wynika z istniejącego prawa. Tak było zawsze niezależnie od orientacji politycznej. Postępowali tak wójtowie, burmistrzowie i prezydenci tak prawicowi, jak i lewicowi. Wystarczy przypomnieć sobie wypowiedzi polityków w przeszłości. Dziś często ci sami ludzie mówią co innego.

Oczywiście można wzywać do udziału w referendum i głosowaniu przeciw odwołaniu. Ale byłoby to bardzo ryzykowne. Takie postępowanie byłoby może zgodne z ideą partycypacji obywatelskiej, ale działaniem wbrew własnym interesom

4. Jakie wnioski?

1) Należy zwiększyć jakość wyborów. Wybierani powinni być ludzie, którzy gwarantują realizację swoich programów. Problem polega jednak na tym, że kandydaci nie przedstawiają realnych programów, uciekając w ogólniki i nic niemówiące hasła. Przykładem z ostatniego okresu było wniesienie postulatu przekopu Mierzei Wiślanej, jako elementu programu w wyborach na prezydenta Elbląga. I jakoś nikt się nie zastanowił, jaki wpływ na dokonanie przekopu ma prezydent Elbląga. Przekop jest na terenie innych gmin, które mają inne interesy i w dodatku w innym regionie. Może być finansowany i zrealizowany jedynie na podstawie decyzji rządowej. Prezydent Elbląga może więc tylko lobbować, ale nie będzie miał rzeczywistego wpływu na decyzję. Czy można, więc traktować lobowanie, jako element programu?

Partie nie przedstawiają realnych programów polityki rozwoju danej gminy, zatem mieszkańcy też kierują się hasłami a nie rzeczywistą oceną kandydatów i ich programów. Pomyłki są oczywiste.

Konieczne są działania na rzecz udziału obywateli w wyborach. Postulaty w tej sprawie były już wielokrotnie formułowane.

2) Możliwości odwoływania władz nie mogą stanowić zagrożenia dla stabilności rozwoju i powodować zbędnych kosztów. Odwołania władz należy traktować, jako ostateczność i dlatego należy rozwijać inne formy wpływu mieszkańców na politykę władz i korygowania jej, jeśli społeczeństwo uzna to za konieczne.

3) Władze lokalne powinny być odwoływane jedynie, jeśli ich działania są szkodliwe dla rozwoju danej miejscowości i jej mieszkańców. Należy więc utrudniać referenda, jeśli nie dotyczą one kluczowych problemów. Z drugiej strony, mieszkańcy powinni mieć możliwość, w krańcowych przypadkach, dokonywania zmian personalnych. Jest to szczególnie istotne w naszym ustroju, gdzie pozycja wójta jest bardzo silna.

Utrudnienie odwołań może mieć miejsce w dwóch fazach: albo w fazie zbierania podpisów, albo w fazie głosowania poprzez wysokość progów frekwencyjnych. Przytoczone dane liczbowe wskazują, że ogromna większość referendów spotkała się z małym zainteresowaniem społeczności lokalnej. Można więc zaryzykować stwierdzenie, że były one zbędne.

Jednocześnie podnoszą się głosy, przeciwko progom frekwencyjnym, jako ograniczającym udział obywateli w kontroli władz. Jednak ich obniżanie spowodowałoby poważne zagrożenie dla stabilności władz i polityki. Jeśliby jednak iść tą drogą, to konieczne byłoby podniesienie pewnych kryteriów, np. tych dotyczących liczby zebranych podpisów w sprawie organizacji referendum. Sądzę, że należałoby rozważyć właśnie tę opcję. Podniesienie wymogów mogłoby spowodować pozytywne zjawisko eliminacji referendów z góry skazanych na niepowodzenie, a generujących koszty. Gdyby wymagana liczba podpisów została odpowiednio podniesiona, to można by rozważać obniżenie progów frekwencyjnych. Wtedy nastąpiłaby zmiana taktyk. Nie można byłoby wygrać referendum poprzez wzywanie do absencji, należałoby wzywać do udziału w głosowaniu. Byłoby to na pewno bardziej spójne z właściwymi zachowaniami obywatelskimi, ale wymagałoby dość głębokiej zmiany nie tylko ustaw, ale i filozofii dotyczącej referendów.

Problem referendów wymaga dyskusji, ale nie w oderwaniu od innych form obywatelskiej kontroli władz i ponoszenia odpowiedzialności przez obywateli za swoje decyzje.

Wróć

Współpracujemy Z:
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/SenatRP.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/OFOP.jpg
  • pliki/frdl/image/DN_2011/ngo_male.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/pifs_logo.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/pap.jpg
  • pliki/frdl/image/DN_2011/logo GSiA new.JPG
  • pliki/frdl/image/DN_2011/FundacjaOrange-RGB.jpg
  • pliki/frdl/image/DN_2011/NCK_maly.jpg
  • pliki/frdl/image/DN_2011/KP_UNESCO.jpg
  • pliki/frdl/image/DN_2011/platformakultury_male.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/witryna i nagroda BANER_maly.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/logo_pelna_nazwa_PL_600dpi.jpg
  • pliki/frdl/galeria/wspolpracujemy/logoDS - 300 dpi - CMYK.jpg

Agencja interaktywna Migomedia